Uważam, że finanse osobiste powinny być obowiązkowym przedmiotem w szkole. Od pierwszej klasy, po maturę. I choć sama ukończyłam zarządzanie, choć przez kilka semestrów studiowałam ekonomię i rachunkowość, choć moi Rodzice naprawdę próbowali wpoić mi podstawy – wchodząc w dorosłość miałam zerowe pojęcie o tym, co powinnam robić z moimi pieniędzmi.

Wszystko się zmieniło, gdy zaczęłam pracować w norweskim urzędzie pracy i wysłano mnie na kurs dotyczący finansów osobistych i wychodzenia z długów. Nagle zaczęłam rozmawiać ze znajomymi nie tylko o budżecie, kredytach, kartach kredytowych, zakupach na raty, planowaniu posiłków, ale także o tym, jak wykształcić u dzieci odpowiednie podejście do pieniędzy. Moja niewiedza mnie przerażała, więc zaczęłam się namiętnie uczyć. Szukać inspiracji. Czytać. Zadawać pytania. I wreszcie – zarządzać moimi własnymi pieniędzmi.

Początki nie były łatwe i wcale nie zakładam, że w tym wcieleniu uda mi się osiągnąć F.I.R.E. (finansową niezależność, wcześniejszą emeryturę). Niemniej nauczyłam się bardzo wiele na temat finansów i mam nadzieję, że moje dzieci będą choć trochę lepiej przygotowane na dorosłość.

Żadne ze mnie guru, niemniej chętnie podzielę się tym, co już wiem. Chętnie też nauczę się jeszcze więcej, więc jeśli chcesz się podzielić uwagami i przemyśleniami – śmiało!