Strona w przygotowaniu.

Od pewnego czasu w Norwegii panuje istne szaleństwo na punkcie chleba na zakwasie. Ogarnęło ono blogi kulinarne, zdominowało programy telewizyjne, po brzegi wypełniło media społecznościowe.

Trudno się temu dziwić. W czasach pandemii, gdy więcej czasu spędzamy w domu,  unikamy niepotrzebnych wizyt w sklepach i jednocześnie próbujemy dbać zdrowie i odporność, samodzielne pieczenie chleba staje się naturalnym wyborem.

I nikogo nie trzeba przekonywać, że świeży chleb jest przepyszny, cudownie pachnie i wypełnia dom magicznym aromatem.

Przez długi czas broniłam się przed zakwasem. Moja mama próbowała mnie do niego przekonać już wiele lat temu, niestrudzenie częstując mnie pysznymi wypiekami i dzieląc się zaczynem. Niestety bez większego sukcesu. Nie miałam do tego serca. Choć uwielbiam chleby mojej mamy, nigdy nie udało mi się upiec nic specjalnego. Wypieki na żytniej mące wychodziły mi ciężkie, glutowate, a zaczyn po pewnym czasie po prostu umierał.

Przyszedł rok 2020 i znajoma zaprosiła mnie na kurs pieczenia chleba. Tym razem był to chleb pszenny z ewentualnymi dodatkami innych zbóż. Średnio reaguję na pszenicę, jednak ciągle słyszałam, że chleb na zakwasie jest lepiej tolerowany przez jelita. Do tego mogłam używać ekologicznej mąki i miałam całkowitą kontrolę nad składem moich wypieków. Postanowiłam spróbować.

Zapisałam się na kurs, dostałam zaczyn, zaczęłam się dokształcać, wypróbowałam kilka przepisów i technik. Dołączyłam do grupy osób piekących na zakwasie na Facebooku.  Postanowiłam się nie zniechęcać początkowymi porażkami i nie poddawać. Nie było łatwo, ale nie było też specjalnie trudno. Po kilku próbach osiągnęłam poziom z którego jestem bardzo zadowolona.

Na tą chwilę regularnie piekę chleb w garnku (grytebrød) i moja rodzina go uwielbia. Jest pyszny, łatwy, o dziwo zawsze wychodzi, szybko znika, smakuje ze wszystkim. Jego przygotowanie wymaga trochę czasu, ale  nie jest to czas pracy. Po kilku podejściach łatwo włączyć je w tygodniowy rytm.

Jeśli chcesz spróbować – poniżej znajdziesz mój prosty przewodnik po pieczeniu na zakwasie. Nie będę tu udawać ekspertki – w sieci jest mnóstwo źródeł, a w księgarniach dziesiątki książek – jeśli chcesz zagłębić temat, naprawdę warto! Ja znalazłam mój ulubiony sposób, który póki co mnie nie zawiódł i nim się tutaj podzielę.

Pieczenie na zakwasie – wprowadzenie dla początkujących.

  1. O zakwasie – zakwas najłatwiej… dostać od kogoś, kto się chce nim podzielić, kto już swój wypróbował i wie, że w zakwasie jest życie. Jeśli nie masz takiego kogoś, możesz zakwas zrobić sama. Tutaj przepis: Jak przygotować zakwas do pieczenia chleba?
  2. Jako że zakwas jest żywym bytem, który czasami nawet dostaje imię, trzeba go karmić: Jak „karmić” zakwas?
  3. Czasami, mimo naszych najszczerszych chęci, zakwas zachowuje się inaczej, niż powinien. Co wtedy? Zakwas – pierwsza pomoc, sztuczki i triki.
  4. Pieczenie na zakwasie wymaga opanowania pewnych prostych technik, warto między innymi wiedzieć czym jest autoliza, jak (i kiedy) dodawać sól do ciasta, jak je rozciągać i zawijać, ja piec w garnku i w foremce. Wszystkie najważniejsze zebrafiam we wpisie: Pieczenie na zakwasie – to warto wiedzieć.
  5. I wreszcie – jak upiec chleb z garnka, pizzę na zakwasie, bułki albo foccacię?

Chcesz wiedzieć więcej? Fajne źródła wiedzy o pieczeniu na zakwasie: