mini pavlovaIstnieje mnóstwo przepisów na pavlovą, również w wersji mini. Różnią się zwykle proporcją białek do cukru i dodatkiem octu lub soku z cytryny, czasami też mąki kukurydzianej. Bardzo długo ten deser mi nie wychodził – ku zaskoczeniu moich norweskich koleżanek, które opanowały jego przygotowanie do perfekcji i serwują go latem bardzo często.

To absolutnie ulubiony letni deser w moim domu.

Ale koniec opowiadań, trafiłaś tu przecież po przepis!

Do mojej ulubionej wersji mini pavlovej używam:

  • 5 białek
  • 150- 200 gram cukru. Im więcej cukru, tym bardziej ciągliwa wychodzi mi beza.

Do ozdobienia:

  • śmietana kremówka
  • owoce (najbardziej lubię kwaśne: porzeczki, kiwi, jagody, agrest ale też fajnie wychodzi z malinami, truskawkami, etc).

Przygotowanie:

Włączam piekarnik na 150 stopni, termoobieg. Dwie blachy przykrywam papierem do pieczenia.

Białka ubijam na sztywną pianę, stopniowo dodając cukier. Bardzo stopniowo, drugą połowę cukru przeważnie dodaję gdy piana jest już sztywna. Jeśli chodzi o oddzielanie białek, to wybijam je po kolei do osobnej miseczki, tak, żeby ani odrobina żółtka nie trafiła do masy – wtedy piana się nie ubije i zamiast pavlovej robię omlet. Ubijanie białek trwa około 3 do 5 minut – masa ma być lśniąca i naprawdę sztywna.

Gdy masa jest gotowa, przekładam ją do szprycy lub woreczka z odciętym rogiem i na przykrytą papierem do pieczenia blachę wyciskam bezy o średnicy około 6-8 cm. Dodaję dodatkowe „brzegi”, żeby bezy miały formę „gniazda”. Wtedy łatwiej dekorować.

Redukuję temperaturę do 120 stopni. Wkładam blachy do pieca i piekę bezy przez około godzinę. Po tym czasie wyjmuję je i przekładam na ruszt, by wystygły.

Dekoruję ubitą śmietaną i owocami. Samą bezę można podobno przechowywać… nigdy nie miałam szansy, więc się na ten temat nie wypowiem. Smacznego!

 

 

Napisz komentarz